piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 1

Przechadzając się uliczkami Mystic Falls myślałam o jutrzejszym dniu. Bardzo się boję czy zostanę zaakceptowana, czy ktoś mnie polubi... Na razie poznałam Rona, jednak on jakoś  nie przypadł mi do gustu. Ale może się mylę i facet jest całkiem spoko? Tego dowiem się możliwe, że jutro. Eh to jutro, ono będzie decydować o moich najbliższych latach. I jak się nie stresować?
=
Postanowiłem przejść się na spacer, musiałem wszystko przemyśleć. Jak wujek mógł mnie o coś takiego oskarżyć? Czemu mi nie ufał? Przecież już tyle nie piję ludzkiej krwi. Z resztą, zależy mi na zostaniu w mieście, więc dlaczego miałbym to robić? Zdenerwowałem się, nie powiem. I jest jeszcze inny problem: w Mystic Fal
ls pojawił się wampir. A może kilka wampirów albo o wiele więcej? Trzeba to wszystko odkryć. Nie mam pojęcia, kto by to mógł być...
Z zamyśleń wyrwał mnie jakiś lekki ból w głowie oraz prawej ręce. Gdy wróciłem myślami do żywych, zrozumiałem, o co chodzi. Zderzyłem się z jakąś dziewczyną.
-Przepraszam-Podałem jej rękę, by mogła wstać. Tak też zrobiła. Wtedy przypatrzyłem się jej uważnie... To Hermiona Granger! Dziewczyna, która była powodem mojego powrotu. Dziewczyna, która wyglądała identycznie jak Astoria...

-To ja przepraszam-W tym momencie wytarła kolana-To moja wina, zamyśliłam się.
Hermiona zawstydziła się.

-Ja też się zamyśliłem-uśmiechnąłem się-Nic ci się nie stało?
-Niee, nawet nie bolało-bała się spojrzeć mi w oczy. Była nieśmiała...to zupełne przeciwieństwo Astorii.

-To dobrze.
Przez chwilę staliśmy w niezręcznej ciszy, aż w końcu postanowiłem się odezwać.
-Gdzie chodzisz do szkoły?-Co prawda tą informację mógłbym wyciągnąć od innych ludzi, jednak wygodniej i szybciej jest zapytać się wprost. 
-Wiesz czasem, gdzie jest liceum numer 17?-zapytała nieśmiało.
-Tak, to moja szkoła-uśmiechnąłem się na myśl o tym, że będziemy widywać się codziennie. W końcu to dla niej wróciłem..
-O...co za przypadek-widać było, że jest zestresowana tą rozmową. 
-Słuchaj, może poszlibyśmy jutro razem do szkoły?-fajnie Draco, znaszpięć minut i już proponujesz spotkanie-Po drodze opowiedziałabyś mi trochę o sobie.
-P-p-pewnie...to może w tym miejscu, o wpół do ósmej?
-Jasne, to do zobaczenia!
-Pa..-po tych słowach odeszła w swoją stronę.
=
Kurwa Hermiona! Serio?! Ta rozmowa brzmiała jak tandetna scena z jakiegoś serialu dla nastolatków! Jeszcze się tak jąkałam.. nie moja wina, że jestem nieśmiała. Ten koleś był przystojny i jeszcze uprzejmy, a ja musiałam wszystko spieprzyć! 
Zdenerwowana sama na siebie szłam w kierunku domu. Po dziesięciu minutach byłam na miejscu. Wjechałam windą na czwarte piętro w międzyczasie szukając kluczy w torebce. Gdy je znalazłam, wysiadłam i skierowałam się w stronę mojego mieszkania. Otworzyłam drzwi i weszłam do pomieszczenia, jakim był przedpokój. Ściągnęłam buty i powiesiłam moją jesienną kurtkę na wieszaku, następnie wchodząc do kuchni. Rozkoszowałam się niezwykłą ciszą. Uroki mieszkania samemu... Zaparzyłam herbatę i włączyłam telewizor
Nie mogłam przestać myśleć o... właśnie. Nawet nie podaliśmy sobie imion! Boże, Hermiona idiotko! Chłopak miał platynowe blond włosy, które nie ukrywam, lekko mnie śmieszyły, ale jednocześnie dodawały mu uroku, oraz duże, szare oczy. Był dobrze zbudowany i wysoki. Był przeciwieństwem mojego ideału faceta, jednak i tak był mega przystojny. Podobał mi się.

Łoesu

Ten rozdział to istna masakra, najgorszy w mojej "karierze" (haha) na bloggerze... Nie dziwcie się, nienawidzę pisać początków. Później będzie lepiej, także dotrwajcie! 
         
  

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Prolog

"Nie powinieneś wracać"
Te słowa wujka Snape'a prześladują mnie od dnia, w którym je wypowiedział. Ale musiałem. Musiałem wrócić. Musiałem ją poznać. Tak przypomina Astorię...
Nie, Draco. Nie myśl o niej znowu. To była przeszłość. Minęło tyle lat, a ty nadal nie możesz pogodzić się z jej śmiercią. Byłem pewny, że to miłość mojego życia... Była taka piękna... Jej kasztanowe loki, których każda dziewczyna tamtych lat jej zazdrościła i miodowe oczy przypominające letnie wieczory, jej zgrabna sylwetka i cudowny, szczery uśmiech, którym obdarywała mnie codziennie...i Harry'ego.
No właśnie. Harry. Mój starszy brat, który również kochał Astorię. Ona kochała nas obu i postanowiła 'zatrzymać' nas na zawsze, przemieniając w wampiry. Cieszyłbym się tym zdarzeniem, gdyby następnego dnia nie zniknęła. Tak po prostu, zniknęła. Bez żadnych zapowiedzi, nawet nie zostawiła listu pożegnalnego. Nie ukrywam, to zabolało, bardzo. Harry znosił to gorzej. Nie chciał pić ludzkiej krwi by przejść przemianę... Chciał w ten sposób się zabić. Stwierdził, że nie chce żyć bez Astorii. Ja już wcześniej pożywiłem się ludzką krwią, więc stałem się wampirem. Czy dobrze wybrałem? Nie mam pojęcia. Harry w końcu zdecydował się przejść przemianę za moją namową. Teraz nie wiem gdzie jest...żyje własnym życiem, chcąc zapomnieć o przeszłości. A przecież nie da się od tak zapomnieć...
Teraz mieszkam w domu Malfoy'ów z wujkiem Severusem, który mnie przyjął. On uważa, że nie potrzebnie wróciłem, zakłócę spokój w mieście. Że za mną wrócą inne wampiry, co za tym idzie, chaos. Ale ja umiem się ukrywać, przecież nawet nie piję ludzkiej krwi, tylko zwierzęcą i nie mam zamiaru nikomu mówić o moim wampirzym sekrecie. No chyba, że jej...
=
 -Proszę podać dane osobowe-uśmiechnęła się do mnie sekretarka zza biurka.
-Ma pani wszystko wypisane na tej karteczce-odwzajemniłam uśmiech i podałam kartkę kobiecie-To kiedy zaczynam naukę?
-Już jutro-odparła i zaczęła wpisywać moje dane do komputera-Możesz już iść.
-Dobrze, dziękuję, do widzenia!-Po tych słowach skierowałam się do drzwi.
 Nowe miejsce, nowa szkoła. Czas zacząć wszystko od początku. Po stracie rodziców nie mogłam się pozbierać, a gdy udawało mi się nie płakać, śnił mi się któryś z nich. Ciężko mi było przyswoić, że ich już nie ma. Ale cóż, trzeba iść do przodu. Nadal często płaczę, ale mniej niż na początku. No bo kto by nie płakał po stracie najważniejszych osób w swoim życiu?
Nagle uderzyłam w jakąś otwartą szafkę. Ludzie, którzy to widzieli wybuchnęli śmiechem, a ja cała czerwona pozbierałam kartki, które trzymałam w rękach i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Fajne pierwsze wrażenie, brawo Hermiona! Lecz zatrzymał mnie kogoś głos.
-Ej, czekaj!-podbiegł do mnie jakiś chłopak i zatrzymał otwierające się drzwi.-Jesteś tu nowa?
-T-tak, od jutra chodzę tu do szkoły-Wyjąkałam zestresowana. Pewnie będzie się ze mnie wyśmiewał.
-Jestem Ron Weasley-uśmiechnął się do mnie-A ty?
Ron był dość wysoki, miał dobrze ułożone, rude włosy i piegi, które dodawały mu uroku. Po jego koszulce można było zgadnąć, że jest w jakiejś drużynie sportowej.
-Hermiona Granger...
-Naprawdę ładne imię. Chcesz się poznać?-Patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami.
-P-pewnie...-popatrzyłam na niego nieśmiało. Jeszcze nigdy chłopak do mnie nie podszedł. Może dlatego, że zawsze siedziałam w kącie? Teraz czas to zmienić!
-Daj mi swój telefon, podam ci mój numer-wyciągnął rękę, na którą położyłam mu moją komórkę-Już. Na pewno jeszcze spotkamy się w szkole.-nagle zadzwonił dzwonek-Dobra, muszę uciekać na lekcję, do zobaczenia!
-Pa-uśmiechnęłam się szczerze i (w końcu) wyszłam z budynku.
=
-Dracon Malfoy!-usłyszałem rozzłoszczony głos wujka Snape'a z piętra wyżej-Do mnie! W tej chwili!
Używając swojego wampirzego szybkiego poruszania, stanąłem obok niego po trzech sekundach, zastanawiając się, co tym razem chce Severus.
-Nie masz mi nic do powiedzenia?-chodził z jednego końca pokoju do drugiego zdenerwowany.
-A powinienem?-zapytałem. Naprawdę nie miałem pojęcia o co mu chodzi.
-Ze szpitalnego banku krwi zniknęła spora ilość woreczków z ludzką krwią.
Chwilę staliśmy w ciszy.
-I?
-I to mój drogi Draconie, że obiecałeś mi, że nie będziesz zostawiać po sobie śladów. Przyjąłem cię pod tym warunkiem. Straciłeś w tej chwili moje zaufanie-Patrzył na mnie poważnym wzrokiem-I jeszcze kłamałeś, że nie pijesz ludzkiej krwi.
-Że co?!-zapytałem prawie krzycząc. Byłem zszokowany-Ale to nie ja! Nadal nie piję ludzkiej krwi, a o moje ukrywanie się nie martw.
-I dlaczego mam ci wierzyć?
Zastanawiałem się chwilę nad jego poprzednimi słowami i w końcu wykrztusiłem z siebie te pięć słów.
-W mieście jest inny wampir.
 -
 Także tak prezentuje się prolog. Ostrzegam, że nie wszystko jest tak jak w serialu, ponieważ osoby oglądające go wiedziałyby jak każda historia się skończy, ale również dużo jest tak jak w nim. Niedługo pojawi się zakładka "bohaterowie", oczekujcie jej i nowego rozdziału!