poniedziałek, 4 stycznia 2016

Prolog

"Nie powinieneś wracać"
Te słowa wujka Snape'a prześladują mnie od dnia, w którym je wypowiedział. Ale musiałem. Musiałem wrócić. Musiałem ją poznać. Tak przypomina Astorię...
Nie, Draco. Nie myśl o niej znowu. To była przeszłość. Minęło tyle lat, a ty nadal nie możesz pogodzić się z jej śmiercią. Byłem pewny, że to miłość mojego życia... Była taka piękna... Jej kasztanowe loki, których każda dziewczyna tamtych lat jej zazdrościła i miodowe oczy przypominające letnie wieczory, jej zgrabna sylwetka i cudowny, szczery uśmiech, którym obdarywała mnie codziennie...i Harry'ego.
No właśnie. Harry. Mój starszy brat, który również kochał Astorię. Ona kochała nas obu i postanowiła 'zatrzymać' nas na zawsze, przemieniając w wampiry. Cieszyłbym się tym zdarzeniem, gdyby następnego dnia nie zniknęła. Tak po prostu, zniknęła. Bez żadnych zapowiedzi, nawet nie zostawiła listu pożegnalnego. Nie ukrywam, to zabolało, bardzo. Harry znosił to gorzej. Nie chciał pić ludzkiej krwi by przejść przemianę... Chciał w ten sposób się zabić. Stwierdził, że nie chce żyć bez Astorii. Ja już wcześniej pożywiłem się ludzką krwią, więc stałem się wampirem. Czy dobrze wybrałem? Nie mam pojęcia. Harry w końcu zdecydował się przejść przemianę za moją namową. Teraz nie wiem gdzie jest...żyje własnym życiem, chcąc zapomnieć o przeszłości. A przecież nie da się od tak zapomnieć...
Teraz mieszkam w domu Malfoy'ów z wujkiem Severusem, który mnie przyjął. On uważa, że nie potrzebnie wróciłem, zakłócę spokój w mieście. Że za mną wrócą inne wampiry, co za tym idzie, chaos. Ale ja umiem się ukrywać, przecież nawet nie piję ludzkiej krwi, tylko zwierzęcą i nie mam zamiaru nikomu mówić o moim wampirzym sekrecie. No chyba, że jej...
=
 -Proszę podać dane osobowe-uśmiechnęła się do mnie sekretarka zza biurka.
-Ma pani wszystko wypisane na tej karteczce-odwzajemniłam uśmiech i podałam kartkę kobiecie-To kiedy zaczynam naukę?
-Już jutro-odparła i zaczęła wpisywać moje dane do komputera-Możesz już iść.
-Dobrze, dziękuję, do widzenia!-Po tych słowach skierowałam się do drzwi.
 Nowe miejsce, nowa szkoła. Czas zacząć wszystko od początku. Po stracie rodziców nie mogłam się pozbierać, a gdy udawało mi się nie płakać, śnił mi się któryś z nich. Ciężko mi było przyswoić, że ich już nie ma. Ale cóż, trzeba iść do przodu. Nadal często płaczę, ale mniej niż na początku. No bo kto by nie płakał po stracie najważniejszych osób w swoim życiu?
Nagle uderzyłam w jakąś otwartą szafkę. Ludzie, którzy to widzieli wybuchnęli śmiechem, a ja cała czerwona pozbierałam kartki, które trzymałam w rękach i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Fajne pierwsze wrażenie, brawo Hermiona! Lecz zatrzymał mnie kogoś głos.
-Ej, czekaj!-podbiegł do mnie jakiś chłopak i zatrzymał otwierające się drzwi.-Jesteś tu nowa?
-T-tak, od jutra chodzę tu do szkoły-Wyjąkałam zestresowana. Pewnie będzie się ze mnie wyśmiewał.
-Jestem Ron Weasley-uśmiechnął się do mnie-A ty?
Ron był dość wysoki, miał dobrze ułożone, rude włosy i piegi, które dodawały mu uroku. Po jego koszulce można było zgadnąć, że jest w jakiejś drużynie sportowej.
-Hermiona Granger...
-Naprawdę ładne imię. Chcesz się poznać?-Patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami.
-P-pewnie...-popatrzyłam na niego nieśmiało. Jeszcze nigdy chłopak do mnie nie podszedł. Może dlatego, że zawsze siedziałam w kącie? Teraz czas to zmienić!
-Daj mi swój telefon, podam ci mój numer-wyciągnął rękę, na którą położyłam mu moją komórkę-Już. Na pewno jeszcze spotkamy się w szkole.-nagle zadzwonił dzwonek-Dobra, muszę uciekać na lekcję, do zobaczenia!
-Pa-uśmiechnęłam się szczerze i (w końcu) wyszłam z budynku.
=
-Dracon Malfoy!-usłyszałem rozzłoszczony głos wujka Snape'a z piętra wyżej-Do mnie! W tej chwili!
Używając swojego wampirzego szybkiego poruszania, stanąłem obok niego po trzech sekundach, zastanawiając się, co tym razem chce Severus.
-Nie masz mi nic do powiedzenia?-chodził z jednego końca pokoju do drugiego zdenerwowany.
-A powinienem?-zapytałem. Naprawdę nie miałem pojęcia o co mu chodzi.
-Ze szpitalnego banku krwi zniknęła spora ilość woreczków z ludzką krwią.
Chwilę staliśmy w ciszy.
-I?
-I to mój drogi Draconie, że obiecałeś mi, że nie będziesz zostawiać po sobie śladów. Przyjąłem cię pod tym warunkiem. Straciłeś w tej chwili moje zaufanie-Patrzył na mnie poważnym wzrokiem-I jeszcze kłamałeś, że nie pijesz ludzkiej krwi.
-Że co?!-zapytałem prawie krzycząc. Byłem zszokowany-Ale to nie ja! Nadal nie piję ludzkiej krwi, a o moje ukrywanie się nie martw.
-I dlaczego mam ci wierzyć?
Zastanawiałem się chwilę nad jego poprzednimi słowami i w końcu wykrztusiłem z siebie te pięć słów.
-W mieście jest inny wampir.
 -
 Także tak prezentuje się prolog. Ostrzegam, że nie wszystko jest tak jak w serialu, ponieważ osoby oglądające go wiedziałyby jak każda historia się skończy, ale również dużo jest tak jak w nim. Niedługo pojawi się zakładka "bohaterowie", oczekujcie jej i nowego rozdziału!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz